Charlie Dont Surf
Blog > Komentarze do wpisu
Nowa wojna Zachodu cz. 2

W pierwszej notce omówiłem rezolucję RB ONZ oraz siły jakie pozostają w dyspozycji stron konfliktu. W tej notce postaram się opisać (potencjalne) plany stron i wskazać ewentualne problemy jakie mogą wystąpić w toku działań wojennych.

Plany Kaddafiego

Plan pułkownika Kaddafiego jest prosty - przetrwać i zgnieść rebelię. Pierwszą część udało się mu (przynajmniej na razie) zrealizować: przeczekał wybuch rewolucji sprowadzając z południa najemników i milicje plemienne do Trypolisu i Sirtu, a następnie rozpoczął etap drugi - kontratak - najpierw wokół Trypolisu (Az-Zawija, Misurata), a następnie w kierunku Bengazi  (Ras Al-Nuf, Brega, Adżabija), wykorzystując przy tym przewagę materiałową (w arsenałach na wschodzie kraju przejętych przez rebeliantów było dużo amunicji, ale mało sprzętu takiego jak czołgi i artyleria). W przypadku dużych miast (takich jak Misurata, Az-Zawija) braki w wyszkolonej piechocie (niezbędnej do walki w mieście) oddziały lojalistów uzupełniają siłą ognia artyleryjskiego i bombardowaniami z powietrza. Nie jest to specjalnie efektywna taktyka, ale z czasem skuteczna (i niewiele się różniąca od niemieckiej w Powstaniu Warszawskim i rosyjskiej w bitwie o Grozny w czasie Drugiej Wojny Czeczeńskiej). Jedynym sposobem w jaki rebelianci mogą temu przeciwdziałać to "ściskanie" przeciwnika - zajmowanie pozycji pomiędzy jednostkami wroga, w bezpośredniej bliskości i ciągłe przemieszczanie się - tak żeby ewentualne ataki artyleryjskie czy powietrzne oznaczały bombardowanie własnych oddziałów (czyli to co robili Czeczeni w Groznym w Czasie Pierwsze Wojny Czeczeńskiej). Problem w tym że do tego potrzebna jest dyscyplina, wyszkolenie i sprawne dowodzenie na najniższym szczeblu - elementy których libijscy rebelianci nie posiadają.

Plany Koalicji

Według najnowszych informacji (uzyskanych od amerykańskich senatorów po briefingu w Białym Domu), operacja "no-fly zone" będzie połączona z operacją "no-drive zone", czyli będą także prowadzone działania powietrzne przeciwko wojskom lądowym Kaddafiego. Początek kampanii powietrznych zaczyna się od SEAD - czyli przyduszenia lub zniszczenia obrony powietrznej przeciwnika. Polega to na atakach elektronicznych i kinetycznych na systemy obrony przeciwlotniczej, patrolujące w powietrzu samoloty i lotniska. Czy siły koalicji zdecydują się na ten ostatni element - ze względu na specyfikę mandatu ONZ trudno powiedzieć. Siły Kaddafiego kontrolują tylko kilka lotnisk z których można prowadzić intensywne operacje powietrzne (w tym duża baza w Sircie z umocnionymi stanowiskami dla ponad 80 samolotów) - ich zniszczenie lub uszkodzenie w prosty sposób uziemiłoby Libijskie samoloty i utrudniło działania helikopterów. Ataki na siły lądowe Kaddafiego to zupełnie inna sprawa - bardzo trudno je sobie wyobrazić bez oddziałów sił specjalnych wskazujących cele na ziemi - bez tego elementu pomyłkowe ataki na rebeliantów będą niemal pewne. Pozostaje jeszcze jeden, dość kuszący dla przywódców koalicji środek, czyli próba wyeliminowania Kaddafiego (uderzenie dekapitacyjne). Dotychczasowy bilans takich ataków nie jest zachęcający - operacja El Dorado Canyon przeciwko samemu Kaddafiemu, próby upolowania Saddama Husajna w 1991 i w 2003 roku. Jedyny skutek jaki przyniosły to śmierć wielu cywili. Samo utrzymanie strefy zakazu lotów to kilka par myśliwców uzbrojonych do walki powietrze-powietrze, samolot walki radioelektronicznej, grupa samolotów uzbrojonych w bomby i rakiety przeciwradarowe w razie uaktywnienia obrony p-lot, tankowce powietrzne i samolot AWACS kontrolujący ww. elementy. Kiedy miałaby się rozpocząć operacja? Senatorzy po briefingu mówili o godzinach lub dniach, Szef Sztabu Sił Powietrznych USA, gen. Norton Schwartz mówił o minimum tygodniu. Ja stawiałbym jednak na najbliższe dni - rozbieżne sygnały to próba zachowania możliwości operacyjnego zaskoczenia sił Kaddafiego.

Opisane wyżej plany stron to tylko problemy taktyczne i operacyjne. Pozostaje aspekt strategiczny którego  w rezolucji RB ONZ brak. Rebelia we wschodniej Libii, interwencja i jej następstwa mogą postawić Unię Europejską i USA w bardzo skomplikowanej sytuacji. Może dojść do sytuacji patowej, w której ani rebelianci (mimo wsparcia z powietrza), ani lojaliści nie będą w stanie przeważyć - jak długo będzie wtedy utrzymywana strefa zakazu lotów? 12 lat jak w przypadku Iraku po Pustynnej Burzy? Wschodnia Libia od wielu lat była siedliskiem islamskich fundamentalistów. Z dokumentów sporządzonych w czasie wojny w Iraku wynika, iż z państw arabskich  to Libijczycy w przeliczeniu na liczbę mieszkańców wysłali najwięcej bojowników by walczyli z siłami okupacyjnymi. Większość z nich pochodziła właśnie z wschodniej Libii (zadziwiające biorąc pod uwagę geografię) - czy jeśli nowy reżim przejmie władzę, nie stanie się on nawet jeszcze większym zagrożeniem dla państw Zachodnich niż Kaddafi? Polecam przeczytać wpis Andrew Exuma poświęcony tym i innym kwestiom związanym z interwencją. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej interwencji, jednak zgadzam się ze słowami Sekretarza Generalnego NATO Fogha Rasmussena: "jeśli zwycięży Kaddafi będzie to sygnałem dla innych iż przemoc się opłaca". Taka lekcja wyciągnięta z arabskich rewolucji byłaby tragiczna w skutkach nie tylko w aspekcie moralnym i ludzkim, ale także politycznym.

Jedyne co zostaje, to czekać aż przybędą jeźdźcy zagłady.

piątek, 18 marca 2011, bigduke6

Polecane wpisy