Charlie Dont Surf
RSS
środa, 06 kwietnia 2011
Rewolucje, wojny, protesty

 

Wybrzeże Kości Słoniowej: siły popierające wybranego demokratycznie prezydenta Ouattarę przeprowadziły ofensywę w kierunku największego miasta kraju – Abidżanu. Laurent Gbagbo (poprzedni prezydent, który przegrał wybory) ukrywa się w bunkrze pod pałacem prezydenckim. Po przejściu na stronę Ouattary szefa armii, walki nie powinny trwać długo – już krążą pogłoski o kapitulacji. Liczba strat wśród cywili jest nieznana, może sięgnąć tysięcy ludzi.

Bahrajn: po rozpędzeniu antykrólewskich demonstracji, siły bezpieczeństwa starają się utrzymać szyitów z dala od stolicy, w rodzinnych (ubogich) miejscowościach. Tłumienie protestów zaczęło przyjmować formę zemsty na przeciwnikach polityczno/religijnych. Komentatorzy uważają, iż główną przyczyną fiaska negocjacji były: zbyt radykalne żądania protestujących z jednej strony i nacisk Arabii Saudyjskiej z drugiej. Tymczasem USA znajdują się w niezręcznej sytuacji, między chęcią utrzymania dobrych stosunków z Saudyjczykami i Bahrajnem (baza 5 Floty) a popieraniem demokratycznych protestów.

Syria: po krwawo stłumionych demonstracjach które wybuchły w części miast, powrócił spokój. Prezydent Assad w swoim przemówieniu nie dał żadnych konkretnych obietnic reform, ale wystarczyło to do powstrzymania dalszych protestów. Wydaje się że przyczyną porażki rewolucji była regionalizacja - mieszkańcy wielu miast nie widzięli potrzeby solidaryzować się z tymi miastami które objął ogień rewolty (Deraa, Latakia).

Jemen: negocjacje w sprawie odsunięcia od władzy prezydenta Saleha ciągle trwają. Dla państw zachodnich ważne jest niedopuszczenie do rozpadu kraju i kontynuacja walki z Al-Kaidą - są informacje, iż na miejsce przybyła nieokreślona liczba bojowników z Pakistanu (historia interwencji USA przeciw Al-Kaidzie w Jemenie - tutaj). Polecam obszerny reportaż New Yorkera poświęcony  obecnej rewolcie.

Afganistan: w wyniku protestów w Mazar-e-Szarif przeciwko spaleniu Koranu przez pastora Terrego Jones'a, zabitych zostało siedmioro pracowników ONZ. Sprawę z perspektywy wolności słowa przedstawia Andrew Exum. W oczekiwaniu na rozpoczęcie "wojennego sezonu", Danger Room opisuje desperacką walkę jaką stoczyli amerykańscy żołnierze w obronie COP Margah, w październiku ubiegłego roku - za cenę kilku rannych zabili ponad 90 atakujących bojowników.

Chiny: po serii rewolucji w krajach arabskich, władze zaostrzyły represje wobec dysydentów i rozszerzyły je niepokornych artystów. Jest to chyba zbyt nerwowa reakcja, biorąc pod uwagę, iż większość społeczeństwa jest zadowolona z obecnej sytuacji i pozytywnie patrzy w przyszłość.

Na koniec bonus: katalog dyktatorskich wąsów, courtesy of Foreign Policy.

 

 

Pustynna karuzela

W ciągu ostatnich dni dowodzenie nad interwencją w Libii przejęło NATO (kryptonim Unified Protector), o czym na blogu poinformował SACEUR, adm. James Stavridis. Amerykanie ogłosili jednocześnie wycofanie się z misji bojowych, pozostawiając sobie misje wsparcia, takie jak wywiad elektroniczny i walka elektroniczna, PSYOPS, tankowanie powietrzne, rozpoznanie przy użyciu platform bezzałogowych i powietrznych radarów – operacje, do których pozostali uczestnicy interwencji nie mają wystarczających zasobów. Jednak samoloty bojowe pozostaną w rezerwie, na wypadek zaostrzenia się sytuacji na ziemi, do floty AV-8B, F-15 i F-16 dołączyły AC-130 (do precyzyjnego wsparcia z powietrza) i szturmowe A-10. Te ostatnie (w raz z patrolowym P-3 Orion) wzięły udział w bardzo nietypowej dla nich misji przeciwokrętowej w pobliżu Misraty.

Sytuacja na ziemi pozostaje wyjątkowo dynamiczna. Rebelianci po opanowaniu Adżabiji odbili Ras Lanuf, jednak wpadli w zasadzkę i zostali zmuszeni do ucieczki (znów do Adżabiji). Następnie przeprowadzili kontratak na Bregę, który w ogniu artylerii w końcu załamał się. Widać tu wyraźnie przewagę sił lojalistów w sprzęcie i organizacji. Siły reżimu, w celu zmylenia sił powietrznych NATO, zaczęły używać cywilnych pojazdów. Słaba reakcja sił powietrznych koalicji może wskazywać, iż chcą odgrywać rolę „powietrznych arbitrów” w starciach na ziemi (jak wskazuje David Kilcullen), lub chcą wcześniej wyszkolić siły rebelianckie (we wschodniej Libii działa CIA i Brytyjczycy). Należy wskazać iż samo wyszkolenie rebelianckich żołnierzy raczej nie powinno być trudne (przed rebelią w Libii był powszechny pobór oraz szkolenie paramilitarne dla młodzieży), większym problemem jest brak organizacji (oficerowie i podoficerowie) i niewielkie ilości ciężkiego sprzętu.

Reżim pułkownika Kaddafiego doznał poważnego ciosu, w wyniku ucieczki Mussy Kussy (ministra spraw zagranicznych i byłego szefa wywiadu) oraz kilkudziesięciu innych urzędników. O potrzebie zmian na szczycie władz otwarcie mówią – minister energetyki Shukri Ghanem i syn dyktatora Seif al-Islam Kaddafi. W celu zachęty innych do porzucenia reżimu, amerykański departament skarbu „odmroził” zasoby finansowe Kussy.

A poza tym: solidny, poruszający reportaż w NYT, o tym jak rozpoczęła się rewolucja w Bengazi,  FBI obawia się terrorystycznego uderzenia odwetowego Kaddafiego, dyskusja czy interwencja w Libii wymaga konkretnych wojskowych celów.

I bonus - Angry Birds w wydaniu arabskim:

 

sobota, 26 marca 2011
Syria, Jemen, Bahrajn i ci o których prawie zapomnieliśmy

Najbardziej dramatyczne informacje nadchodzą z Syrii. Po początkowych protestach w mieście Daraa (film pochodzi stamtąd z 23.03, więcej zebranych zostało tu - ostrzegam niektóre wyjątkowo drastyczne), masowe antyrządowe demonstracje zaczęły rozlewać się po całym kraju - mapka i bieżące informacje - tutaj.  Próbując powstrzymać "dzień gniewu" w piątek (po modlitwach w meczetach), dzień wcześniej rząd ogłosił zamiar przeprowadzenia reform (m. in. zniesienie trwającego 50 lat stanu wyjątkowego) i wypuścił zatrzymanych wcześniej demonstrantów, jednak niewiele to pomogło. W wyniku starć z siłami bezpieczeństwa zginęły prawdopodobnie dziesiątki osób (dla porównania Krwawa Niedziela w Irlandii Północnej to 13 ofiar). Dziś najcięższa sytuacja panuje w Latakii, rodzinnym mieście prezydenta Assada. Czy reżim będzie się w stanie utrzymać? Zależy to od wielu czynników. Siły bezpieczeństwa pozostają wierne i nie boją się strzelać do cywili (w 1982 roku ojciec obecnego prezydenta utopił powstanie bractwa muzułmańskiego we krwi, masakrując siedlisko buntu - miasto Hama), ale w ostatnich protestach pojawia się nowy czynnik. Klan Assadów i ich wszyscy współpracownicy pochodzą z sekty alawitów (wywodzącej się z kolei z szyitów, stanowią ok. 6% mieszkańców kraju), tymczasem przytłaczająca większość Syryjczyków to sunnici. Reżim opiera się na sojuszu wpływowych sunnitów z alawitami - jeśli się rozpadnie to będzie to oznaczać jego koniec. Obecne protesty zaczęły przybierać anty-alawicki charakter. Polecam dodatkową analizę sytuacji w Syrii wykonaną przez International Crisis Group.

Nazwa, jaką nadali Rzymianie terenom obecnego Jemenu - Arabia Felix (szczęśliwa) jest dziś bardzo daleka od rzeczywistości, szczególnie dla prezydenta Ali Abdullaha Saleha. "Taniec na głowach węży" - jak on sam nazywał rozgrywanie przeciwko sobie jemeńskich plemion w celu utrzymania się przy władzy, kończy się właśnie upadkiem. Masakra pokojowego protestu tydzień temu, z jednej strony spowodowała masowe rezygnacje, z drugiej sprawiła, że przywódcy plemienni zjednoczyli się przeciwko prezydentowi. Kluczowym momentem okazała się zdrada jednego z najbliższych sojuszników, dowódcy 1 dywizji pancernej, generała Ali Mohsina al-Ahmara. Co prawda gwardia republikańska i jednostki specjalne pod dowództwem syna Saleha pozostały mu wierne, jednak od wczoraj krążą pogłoski o negocjacjach w sprawie jego rychłej rezygnacji (dziś potwierdził je jeden z ministrów). Jednak jego odejście może oznaczać poważniejsze problemy. Wielu protestujących chce by gen. al-Ahmar odpowiedział za lata bliskiej współpracy z prezydentem i krwawe metody zwalczania partyzantki szyickiej na północy kraju. Dodając do tego Al Kaidę i ogólnie silne tendence odśrodkowe w wielu regionach kraju - wyraźnie widać, że wojna domowa i rozpad państwa są realnymi zagrożeniami.

W Bahrajnie, po interwencji wojsk Arabii Saudyjskiej i ZEA, sytuacja jest chwilowo spokojna. Król Hamad al-Khalifa postanowił jednak znacząco wzmocnić swoje siły bezpieczeństwa, sprowadzając w tym celu tysiące pakistańczyków. Chce w ten sposób także zmienić niekorzystny dla siebie stosunek liczby szyitów (ok. 2/3 mieszkańców - obywatele drugiej kategorii) i sunnitów (rządzący, a także Pakistańczycy). Zdecydowanie po stronie szyitów opowiedział się Iran i niektórzy analitycy twierdzą, że może być to pierwsza bitwa zimnej wojny między nim a Arabią Saudyjską.

No i wreszcie starzy znajomi, jeszcze niedawno nie opuszczający pierwszych stron gazet, dziś jakby lekko zapomniani - Izrael, Autonomia Palestyńska, Hamas. Zamach bombowy w Jerozolimie (niedługo po rozluźnieniu środków bezpieczeństwa), ataki rakietowe ze Strefy Gazy, Izraelskie odwetowe bombardowania (w których tradycyjnie giną cywile) - jedyny plus całej sytuacji jest taki, że żadna ze stron nie chce eskalacji. A toczenie syzyfowego kamienia... ups, przepraszam - Izraelsko-Palestyński proces pokojowy - chce przejąć Unia Europejska.

Na koniec wreszcie polecam sylwetki nowych-starcyh power brokerów świata arabskiego przygotowane przez Foreign Policy.

Cena wojny

Polecam świetny cykl artykułów (część pierwsza, druga i trzecia), w którym ilustratorzy wojenni Michael Fay i Richard Johnson opisują (i szkicują) swoje wizyty w szpitalu dla weteranów w Richmond w Virginii. Warto przy tym pamiętać o rannych cywilach i żołnierzach irackich i afgańskich, którzy nie mają dostępu do profesjonalnej (i drogiej) opieki medycznej dostępnej dla weteranów w USA.

00:53, bigduke6
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 marca 2011
Interwencja w Libii, dzień piąty i szósty

 

The Daily Show
Tags: Daily Show Full Episodes,Political Humor & Satire Blog,The Daily Show on Facebook

 

(Dag Hammarskjöld jako widmo nawiedzające dyktatorów mnie rozwalił)

Zgodnie z przewidywaniami koalicja zaostrzyła tempo ataków na wojska pułkownika Kaddafiego walczące z rebeliantami w Adżabiji, Zintanie i Misracie. Z tych dwóch ostatnich miast na pewien czas lojaliści wycofali siły pancerne, które jednak po jakimś czasie powróciły. Dowódcy podkreślają, że nie przeprowadzają uderzeń na terenie samych miast, skupiając się na jednostkach poza ich obrębem oraz na zapleczu logistycznym. Strefa zakazu lotów została rozszerzona na całą północną część Libii, wykonano także uderzenia (Tomahawki i francuskie myśliwce) na znajdującą się daleko na południu bazę powietrzną Sabha. W trakcie tych operacji francuski myśliwiec zniszczył lądujący samolot libijski typu G-2 Galeb (szkoleniowy, może wykonywać misje szturmowe, przeciwpartyzanckie).

Pentagon ujawnił pozycje patroli bojowych CAP. Samoloty w nich uczestniczące wykonują dwie misje: Defensive Counter Air (DCA) - patrolowanie w celu zniszczenia samolotów przeciwnika i Interdiction (INT) - przechwytywanie celów lądowych, (zaplecze logistyczne i jednostki atakujące rebeliantów). W skład patroli DCA wchodzą pary myśliwców, w skład patroli INT - pary albo czwórki myśliwców bombardujących.

Znamy szczegóły uratowania członków załogi rozbitego F-15E. W akcji wzięły udział dwa Ospreye (MV-22) z plutonem zwiadowców marines na pokładzie, siły szybkiego reagowania (w praktyce rezerwa) zapewniały dwa CH-53 Sea Stallion, wsparcia powietrznego udzielały dwa AV-8B Harrier (wszystkie maszyny z USS Kearsarge). Pilot widząc zbliżających się ludzi poprosił o dwie bomby, które zostały zrzucone przez Harriery - stąd rany odniesione przez lokalnych mieszkańców. W sumie cała akcja od momentu katastrofy do powrotu na pokład zajęła trzy i pół godziny - wyjątkowy rezultat. Warto podkreślić, że nie była to akcja CSAR (Combat Search and Rescue - ratunek za liniami wroga), a TRAP (Tactical Recovery of Aircraft and Personnel - ratunek na własnym terenie).

Znamy także aktualny skład flotylli wspierającej operację. Część tej flotylli będzie także wspierać blokadę morską Libii, która stała się misją NATO (kryptonim Unified Protector) - ma w niej wziąść udział także niechętna interwencji Turcja. Z Norfolk w Virginii wypłynął kolejny okręt desantowy - USS Bataan. Niewykluczone, że w atakach na wojska Kaddafiego zaczną brać udział z jego pokładu (i Kearsarge) śmigłowce szturmowe typu AH-1. To właśnie dla takich maszyn realne zagrożenie stanowią wyrzutnie rakiet 9K338 Igła-S które znalazły się na nagraniu CNN, ale nie są one tak całkiem wobec nich bezbronne.  

Obok wspomnianej blokady morskiej NATO przejmie operację utrzymywania strefy zakazu lotów, nie jest jednak jasna sprawa w jaki sposób prowadzone będą ataki na cele lądowe (Turcja stanowczo się im sprzeciwia). Polecam interaktywną mapkę przedstawiającą sytuację dyplomatyczną związaną z kryzysem, przygotowaną przez Economista. Rząd amerykański stanowczo sprzeciwia się nazywaniu interwencji wojną, ale Clausewitz byłby chyba innego zdania. Diametralnie inne podejście można zobaczyć u prezydenta Sarkozyego, który potrzebuje zwycięskiej wojny by poprawić swoje notowania przed wyborami prezydenckimi.

Do poczytania: wypowiedzi ekspretów na temat dalszych kroków w sprawie Libii (NYT), łamanie praw człowieka przez rebeliantów wobec podejrzanych o współpracę z reżimem (udało im się nawet złapać człowieka podejrzewanego o zabójstwo brytyjskiej policjantki przed ambasadą Libii w Londynie, w 1984 roku), prawnicy badają czy na podstawie rezolucji można dozbroić rebeliantów, F/A-22 są zbyt skryte by móc współpracować z samolotami koalicji (i dlatego nie biorą udziału w operacji), mieszkańcy Trypolisu całkiem otwarcie obwiniają reżim za interwencję, nad Libią krążą Cyloni, Juan Cole przedstawia 10 dotychczasowych osiągnięć operacji, Abu Rey na The Arabist opisuje zaopatrywanie rebeliantów w żywność, WaPo ujawnia akcję zajęcia zasobów kapitałowych Libii na terenie USA (ale Kaddafi siedzi nadal na 143 tonach złota), The Economist (jak zawsze świetnie) analizuje dotychczasowe działania i wskazuje problemy jakie stoją przed koalicją, uwolnienie dziennikarze NYT opisują swoje przeżycia, a na koniec bonus - okazuje się, że Saif al-Islam Kaddafi jest (marnym) artystą malarzem.

środa, 23 marca 2011
Interwencja w Libii, dzień czwarty

Głównym newsem dnia była nocna katastrofa samolotu F-15E z 48 skrzydła myśliwskiego (baza macierzysta - Lakenheath w Wlk. Brytanii, na czas operacji elementy działają z bazy Aviano; ciekawostka - to skrzydło wysłało w 1986 F-111 do operacji El Dorado Canyon) "45 minut jazdy" od Bengazi. Obaj członkowie ząłogi się katapultowali, jednego znaleźli rebelianci i zabrali do Bengazi, drugi pozostawał w ukryciu. Po jakimś czasie przybyły po niego dwa V-22 Osprey (z USS Kearsarge) - są informacje że mogły przy tym otworzyć ogień by odgonić lokalnych mieszkańców. Przyczny rozbicia się samolotu nie są znane, prawdopodobnie miała miejsce jakaś poważna awaria techniczna.

Sama operacja prawdopodobnie rozszerza swój zakres - zaatakowano bazę wyrzutni SCUD, a także instalacje portowe w Trypolisie, jednak dowódcy ciągle podkreślają, iż operacja realizuje cele zawarte w rezolucji 1973 RB ONZ (ochrona cywili, strefa zakazu lotów). Politycy natomiast twierdzą, że ostatecznym celem (politycznym, nie wojskowym) jest obalenie władzy Kaddafiego - doszło na tym tle do konfliktu między premierem Wlk. Brytanii Davidem Cameronem, a szefem sztabu gen. Davidem Richardsem. O problemach związanych z realizacją rezolucji i jej rozbieżnością z celami politycznymi - polecam notkę na Ink Spots. Nadal istnieje problem kto miałby przejąć od AfriCom (czyli USA) dowodzenie nad operacją. NATO ze względu na opór Turcji i Niemiec oraz niechęć arabów odpada (a poza tym naczelnym dowódcą NATO jest tradycyjnie amerykanin - adm. Stavridis), odpada także UE (znowu Niemcy). Francuzi próbują zorganizować jakąś szerszą formalną koalicję w oparciu o to co już jest teraz. Tylko czy nie skończy się to tylko zmianą "twarzy" operacji? Centra dowodzenia zmienią nazwy, ale nadal będą obsadzone przez amerykanów, którzy praktycznie jako jedyni mają know-how i doświadczenie w prowadzeniu operacji tej skali i z tyloma uczestnikami.

Sytuacja w Misracie nadal jest ciężka, chociaż są informacje iż do portu dotarł statek z humanitarnym zaopatrzeniem. Dla zainteresowanych - jest kanał youtube z nagraniami z tego tylko miasta, pokazujący skalę zniszczeń, sytuację w szpitalach. Są nowe wiadomości na temeat miasta Zintan - ludność schroniła się w okolicznych jaskiniach, w mieście w niedzielę pozostali tylko rebelianci, otoczeni przez liczne czołgi i ciągle bombardowani. Krążą pogłoski, iż w ataku na jeden z budynków w koszarach Bab al-Azizia, na początku operacji ciężko ranny został syn Kaddafiego - Khamis. A jako bonus - Libia skierowała ostrze swojej propagandy przeciwko Danii (nawiązując oczywiście do słynnych rysunków satyrycznych).

Do poczytania: uwolnieni dziennikarze NYT opisali swój pobyt w niewoli, Marc Lynch na swoim blogu przedstawia interwencję w Libii na tle wydarzeń w krajach arabskich i swój stosunek do niej (który praktycznie w 100% pokrywa się z moim).

 

wtorek, 22 marca 2011
Interwencja w Libii, dzień trzeci

Oficerowie łącznikowi państw koalicji na pokładzie USS Mount Whitney (fot. Pentagon)

Po zniszczeniu obrony przeciwlotniczej (od pierwszych ataków nie zarejestrowano libijskich emisji radarowych) i odparciu ataku na Bengazi we wcześniejszych dniach, operacje powietrzne w dzisiejszym dniu miały mniejsze tempo. Wiadomo o misji 4 włoskich Tornado ECR (przeciw radarowe - zapewne patrol), misji 4 katarskich Mirage 2000-5, i misji 4 duńskich F-16 do Misraty. W ciągu ostatnich 24 godzin wystrzelono dodatkowe 12 rakiet Tomahawk, stałe patrole powietrzne mają pojawić się nad Trypolisem. Dość skomplikowana jest sprawa wspierania rebeliantów z powietrza - gen. Ham zaprzeczył że coś takiego ma miejsce, a piloci realizują misję "ochrony cywili". To co widzimy jednak wygląda, hmm... na bezpośrednie wspieranie - szersze omówienie sprawy w Danger Room. Doszło ponadto do konfliktu między Francją a Włochami o kształt koalicji (Włosi chcą żeby dowodziło NATO - wbrew Niemcom i Turcji - a Francuzi chcą bardziej nieformalnej koalicji). Prezydent Obama ogłosił ograniczenie roli USA w interwencji, jednak nadal nie wiadomo kto i kiedy po amerykanach obejmie dowodzenie.

Sytuacja na ziemi nadal jest dla rebeliantów trudna. Misrata częściowo opanowana jest przez lojalistów, na prośby rebeliantów o bezpośrednie wsparcie RAF odpowiedział, iż ryzyko pomyłkowego zbombardowania cywili jest zbyt duże. Kaddafi konsolduje pozycję na zachodzie kraju, udało mu się opanować miasto Az-Zintan na południowy zachód od Trypolisu. Rebelianci donoszą o skutecznych atakach powietrznych na wojska pułkownika w Taykha, 20 km na południe od Bengazi. Są doniesienia o porwaniu i wywiezieniu w nieznane miejsce setek ludzi ze zdobytych rebelianckich miast Ras Lanuf, Brega, Adżabija. [Powyższe informacje uzyskał od swoich kontaktów Blake Hounshell]

 

Można powoli próbować stworzyć ordre de bataille komponentu powietrznego operacji Odyssey Dawn [ta część notki wiele zawdzięcza doskonałemu blogowi Davida Cenciottiego i wysiłkom krótkofalowców]

1. NAS Sigonella: USA - F-16 (52 FW z Spangdahlem RFN?), EC-130J (193 SOW)

Dania - 6xF-16

2. Aviano: USA - F-15E (48 FW z Lakenheath, UK), F-16 (31 FW?), EF-18G (??)

3. Trapani: Włochy - 4x Tornado ECR, 4x Eurofighter Typhoon

Kanada - 6xCF-18 (425 Sq)

4. Decimomannu: Katar - 4(?)xMirage 2000-5

Hiszpania - 4xEF-18

5. Gioia del Colle: Wlk. Brytania - 10(?)xEurofighter Typhoon

W początkowym ataku wzięły udział 3 B-2 z bazy Whiteman w USA

USS Kearsarge: 6xAV-8B Harrier (26th MEU)

Charles de Gaulle: 8xRafale Marine, 6xSuper-Etendard, 2xE-2C Hawkeye (poprzednie dane były błędne)

W rezerwie włoski lotniskowiec Giuseppe Garbaldi: 8xAV-8B+

Do udziału w operacji szykują się F-16 z ZEA i 6 F-16 z Norwegii (na razie wstrzymane- ze względu na nierozwiązną kwestię kształtu koalicji).

Jak widać są spore luki (np brak konkretnych danych o udziale Armée de l'Air)

Nazwy kodowe operacji: USA-Odyssey Dawn,  udział Wlk. Brytanii-Operation Ellamy, udział Kanady-Operation Mobile, udział Francji-l’opération Harmattan (w Danger Room omówienie procesu tworzenia nazw operacji wojskowych w siłach zbrojnych USA).

A poza tym: Ambasador Turcji w Libii wynegocjował uwolnienie przez reżim czterech dziennikarzy NYT (na zdjęciu pośrodku), redaktor Guardiana Alan Rusbridger opowiedział o swojej misji wyciągania dziennikarza gazaty z rąk reżimu tuż przed rozpoczęciem interwencji; Steven Metz z TNR zastanawia się jak będzie wyglądała partyzantka w Libii (rebeliancka lub lojalistyczna, w zależności od tego jak potoczy się wojna); Keeping Up with the Kardashians - libyan style!

Andrew Exum opisuje jak  interwencja w Libii obala seksistowskie mity - prezydenta Obamę do działania przekonały: Hillary Clinton, Susan Rice (ambasador USA przy ONZ) i Samantha Power (starszy doradca Rady Bezpieczeństwa Narodowego). A kto dowodzi komponentem powietrznym operacji Odyssey Dawn? AfriCom JFACC, generał Margaret Woodward.

poniedziałek, 21 marca 2011
Libyan ship or vessel, remain anchored, do not leave port...

Krótkofalowcy czuwają i przechwytują transmisje radiowe samolotów koalicji, a nawet transmisje PSYOPS z samolotów EC-130 Commando Solo skierowane do libijskich statków i okrętów, ostrzegające przed opuszczaniem portów, po angielsku francusku i arabsku:

Swoją drogą amerykańskie tankowce powietrzne mają wyjątkowo mało oryginalne kody radiowe.

Via Danger Room

Poniedziałek *poza* Libią

Wczoraj prezydent Saleh zwolnił cały rząd, dziś nastąpił szereg rezygnacji w administracji cywilnej Jemenu, a po stronie protestujących stanęła część wojska. Pytanie jak postąpi Gwardia Republikańska i siły specjalne. Póki co nie padły żadne strzały, ale ryzyko wojny domowej jest duże.

Znane są dodatkowe szczegóły na temat zamieszek w mieście Daraa w Syrii - wybuchły one po aresztowaniu 15 uczniów za wypisywanie na murach rewolucyjnych haseł. W ich trakcie spalono m. in. siedzibę rządzącej partii Baas. Sytuacja w kraju pozostaje napięta, małe demonstracje miały miejsce w Damaszku i Kunajtrze.

Polecam także artykuł w NYT o tym, jak z dużym natężeniem kryzysów i katastrof (największym po 9/11/2001) radzą sobie amerykańskie media (a właściwie nie radzą - tylko CNN ze swoją światową siecią korespondentów wychodzi na razie obronną ręką).

20:58, bigduke6
Link Dodaj komentarz »
Interwencja w Libii, dzień drugi

 

Zgodnie z przewidywaniami pierwszymi celami były statyczne systemy obrony przeciwlotniczej (co potwierdził gen. Carter Ham -szef AfriCom obecnie nadzorujący operację). Samoloty zbombardowały także jednostki lojalistów w pobliżu Bengazi - niemal pewne jest że jakieś oddziały specjalne (bądź ktoś przez nich przeszkolony) wskazywały cele dla bomb. Oddziały Kaddafiego znajdują się obecnie w pułapce: rebelianci kontratakują w kierunku Adżabiji (która nie została do końca opanowana), a dalej do głównej bazy lojalistów w Sircie jest tylko jedna przybrzeżna droga. Pojazdy poruszające się po niej będą (a właściwie już są) idealnym celem dla pilotów koalicji. Nie wszystkie wiadomości są dobre dla rebeliantów: sytuacja w Misracie jest niepewna, oddziały lojalistów są w mieście i nie dopuściły do portu statku z zaopatrzeniem - trudno powiedzieć kto kontroluje miasto; nadchodzą również informacje iż najemnicy Kaddafiego opanowują instalacje na polach naftowych leżących głęboko na pustyni. Jasne jest że reżim Kaddafiego łatwo się nie podda.

Bazy powietrzne biorące udział w operacji:

1. NAS Sigonella - prawdopodobnie główna baza operacji, stacjonują tam (między innymi) 6 duńskich samolotów F-16, prawdopodobnie także samoloty walki elektronicznej EA-18G Growler (jest to debiut bojowy tego samolotu)

2. Trapani - stacjonuje tam 6 kanadyjskich F/A-18, wygląda na to że także jakieś E-3 Sentry

3. Gioia del Colle - stacjonuje tam nieznana liczba brytyjskich myśliwców Eurofighter Typhoon

4. Decimomannu - mają tam stacjonować F-16 Katarskich sił powietrznych

5. Solenzara i Istres - główne bazy francuskie wspierające operację, stacjonują tam prawdopodobnie Mirage 2000 i Rafale oraz samoloty wsparcia (np tankowce KC-135)

6. Aviano - główna baza amerykańskiego 31 Skrzydła Myśliwskiego (dwa dywizjony F-16), ale w tej operacji zapewne bazuje samoloty wsparcia

7. Akrotiri - główna baza brytyjska w regionie - ze względu na odległość prawdopodobnie bazuje samoloty wsparcia

8. Souda bay - baza na terytorium Grecji, która oficjalnie nie wspiera operacji. Są informacje, że bazują tam samoloty zwiadu elektronicznego RC-135 Rivet Joint i siły specjalne.

Z Tulonu wypłynął lotniskowiec Charles de Gaulle. W skład jego grupy powietrznej wchodzi 12 myśliwców Rafale Marine, 16 samolotów szturmowych Super-Étendard, 2 samoloty AWACS E-2C Hawkeye i 6 helikopterów różnych typów.

Polecam: artykuł w LA Times o manifestacji poparcia dla pułkownika Kaddafiego. Ludzie początkowo chcieli być żywymi tarczami w koszarach Bab al-Azizia w Trypolisie (miejsce gdzie mieszka rodzina Kaddafiego), jednak tłum szybko wyparował gdy nadeszły informacje o wystrzeleniu Tomahawków; 5 pytań które mało kto zadaje w sprawie Libii zadał Issandr El Amrani na The Arabist; omówienie pierwszych dni operacji w NYT.

Update 6.50: Po obejżeniu dwóch konferencji prasowych Pentagonu (transkrypcje tu i tu), kilka uwag:

Koalicja prowadzi w tym momencie dwie operacje - wspieranie sił rebelianckich w rejonie Bengazi-Adżabija i Misrata oraz tworzenie strefy zakazu lotów, z czym związane były ataki na lotniska,  statyczne systemy przeciwlotnicze S-75, S-125 i S-200 (zostały zniszczone - nie jest to trudne bo znaleźć je można używając googlemaps) i centra dowodzenia i kontroli (atak na koszary Bab al-Azizia w Trypolisie pod to podchodzi).

(TLAM to skrót od Tomahawk Land Attack Missile)

Bazę powietrzną w Sircie odwiedzili Jeźdźcy Zagłady z bazy Whiteman

Znamy obecny skład międzynarodowej flotylli biorącej udział w operacji:

Prowadzący konferencję admirał Gortney był kiedyś pilotem (latał na F/A-18 Hornet i był nazywany przez swój wzrost "Shortney") i miał ciekawe metody odgrywania się na kolegach.

Slajdy - Pentagon

 
1 , 2